Tito, most i Picasso, czyli o co chodzi w bitwie nad Neretwą?

Bitwa nad Neretwą to bez wątpienia jedna z najważniejszych bitew II wojny światowej na terytorium Europy Południowo-Wschodniej. Nazywana jest “Bitwą o rannych”, a często określana jest także mianem jednej z najbardziej humanitarnych bitew w byłej Jugosławii, której strategia wojskowa po dziś dzień analizowana jest w akademiach wojskowych. Historia okryła się tak potężną sławą, że doczekała się swojej ekranizacji kinowej na niespotykaną wcześniej skalę w rejonie od Wardara do Triglava. A co z tym wszystkim wspólnego ma Picasso?

Fakty mówią tak

W styczniu 1943 niemiecka armia, w obawie przed inwazją wojsk alianckich na Bałkany, rozpoczęła wielką ofensywę przeciwko jugosłowiańskim partyzantom w zachodniej Bośni. Partyzanci dowodzeni osobiście przez Josipa Broza Tito, posiadali niemal pięciokrotnie mniejszą liczbę walczących (a przez to byli i pięciokrotnie mniej uzbrojeni) od wojsk nazistowskich. Regularnie ostrzeliwani i osaczeni partyzanci w tyle głowy mieli nie tylko tęskny obraz swoich żon i dzieci, ale nie mogli wyzbyć się również odpowiedzialności za istnienie cywilów oraz tysięcy uchodźców wojennych, którzy pod ich eskortą chcieli wyrwać się spod nożyc przystawionych do mojrowskiej nici. 

Głównym założeniem niemców było zniszczenie centralnego dowództwa partyzantów, ale także ich głównego szpitala. Siły osi zgromadziły 9 dywizji: 6 niemieckich i trzy włoskie, wspartych przez kilka innych oddziałów. Szacuje się, że ponad 150 tys. żołnierzy Osi zaatakowało wówczas nieporównywalnie mniejsze oddziały partyzanckie, w tym rannych. 

Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. Jedynym rozwiązaniem okazało się wysadzenie jedynego mostu, łączącego dwa brzegi Neretwy. Zaciekawieni? Na pozostałą część historii zapraszamy już przed ekrany, film “Bitka na Neretvi” bez problemu znajdziecie w sieci. 

Ważne, aczkolwiek chyba oczywiste ad vocem: Każdy, kto choć raz postawił stopę na bośniackiej lub czarnogórskiej ziemi wie, że tamtejsze górskie rzeki takie jak chociażby Neretwa, Tara czy Pliva mają to do siebie, że nie da się ich przekroczyć w dowolnym miejscu. W zasadzie to nie da się ich przekroczyć w jakimkolwiek miejscu, chyba że romans człowieczej myśli technologicznej z rozsądkiem i koniecznością wymusił postawienie mostu. Dlatego też obiekty takie jest mosty kolejowe uznawane są za punkty absolutnie strategiczne dla funkcjonowania państwa. Szczególnie w kraju, gdzie zdecydowana większość głównych dróg biegnie głębokimi dolinami i wąwozami. W praktyce oznacza to tyle, że wystarczy odciąć transort na 3-4 takich szosach i m.in oddziały wojska tracą wiele na swojej mobilności. Czy zatem nadal wysadzenie jedynego mostu w pobliżu wydaje Wam się tak niezrozumiałe?

Największy projekt filmowy Jugosławii

Sławetne wydarzenia z Jablanicy stały się inspiracją do streszczenia historii i kręcenia „Bitwy o Neretwę”, najważniejszego filmu, jaki kiedykolwiek powstał w Jugosławii. Ten ogromny projekt powojenny o wartości 12 milionów dolarów został zatwierdzony przez samego prezydenta Tito i sfinansował go niespełna 60 największych jugosłowiańskich firm. Gruba rzecz. 

Brawurowa scena zawalenia się mostu została sfilmowana 18 grudnia 1968 roku. To właśnie tego dnia, w błękitną toń Neretwy spadło 400 ton żelastwa nazywanych potocznie mostem + 20 armat, 16 czołgów i ciężarówek z niespełna 10-cioma tonami materiałów wybuchowych.

Pierwsze podejście do nagrania kluczowej sceny wysadzenia mostu okazało się niespodziewanym fiaskiem. Mianowicie, z powodu gęstego dymu wywołanego eksplozją, na nagraniach nie było widać praktycznie nic. Materiał filmowy okazał się całkowicie bezużyteczny, więc reżyser postanowił zbudować drugą (!) replikę. Niestety, ten sam problem wystąpił podczas kolejnej próby i ostatecznie sceny te zostały nakręcone przy użyciu miniatury. Wiecie gdzie? W czeskim laboratorium. Kurtyna. 

Do tej pory „Bitwa o Neretwę” pozostaje najdroższym projektem filmowym, jaki kiedykolwiek powstał na Bałkanach. Zebrał najwybitniejszych aktorów międzynarodowych tamtych czasów, takich jak chociażby Yul Brynner, Orson Welles, Siergiej Bondarchuk, czy Franco Nero. Oficjalna premiera filmu miała miejsce w Sarajewie w 1969 roku, a następnie nominacja do Oscara w kategorii „Najlepszy film zagraniczny ”. Muzykę stworzyli Bernard Hermann i London Philharmonic Orchestra.

Picasso wolontariuszem?

Mało kto wie, ale swój wkład w ten projekt miał również Pablo Picasso.  Rzecz jasna nie możemy zobaczyć go na planie wśród aktorów, natomiast stworzył on plakat do angielskiej wersji filmu, który w ogromnym stopniu wpłynął na promocję i zainteresowanie filmem.  Co równie ciekawe, jest to jeden z zaledwie dwóch plakatów filmowych, które zrobił w swojej karierze. Ponoć Mistrz Picasso w rzeczywistości był ogromnym fanem całego projektu, a przy tym ogólnie szeroko pojętej kinematografii jugosłowiańskiej. Za swoją pracę nie wziął pieniędzy, natomiast podobno został mu podarowany całkiem spory doskonałego lokalnego wina. Pytanie, czy wyszedł na tym źle? 🙂

Obecnie

ponieważ to prawda – po dziś dzień możecie zobaczyć tu zawalony most kolejowy wraz z lokomotywą i wagonami ulokowanymi nad samą przepaścią. Zaraz obok znajduje się muzeum poświęcone wspomnianym wydarzeniom. Ekspozycja jest stała i naprawdę bardzo ciekawa, serio. Tak więc jeśli szukacie ciekawego miejsca na trasie Sarajevo – Mostar – Adriatyk – to jest właśnie to miejsce.

Yugolski rekomenduje!

About The Author

Grzesiek Brzeziński

Niegdyś pilot wycieczek i przewodnik, ale już niezbyt dobrze pamięta te czasy. Nie zmienia to jednak faktu, że każdy urlop/długi weekend rozpoczyna od przekroczenia granicy Horgos-Roszke. Zafascynowany opuszczonymi miejscami we wszystkich yugo-krainach, a także tamtejszą kuchnią i muzyką.

Zobacz także: