Kryminalne zagadki Jugosławii cz.1

W krajach byłej Jugosławii wciąż żywa jest historia babci Anujki (org. Baba Anujka). Jej postać i legendy związane z jej działalnością nadal spędzają sen z powiek dzieciom i dorosłym. Wciąż żyją też Serbowie, którzy spotkali się z „najpotężniejszą wiedźmą Banatu”. Ponad 150 zabójstw w ciągu 40 lat i aresztowanie dopiero w wieku 90 lat- tak rysuje się historia pierwszego seryjnego mordercy w Serbii.

https://images.app.goo.gl/eaZ7SPPEvDMX5ZP39

Anujka Draksin z pochodzenia była Rumunką, urodziła się w 1837 roku w bogatej katolickiej rodzinie. Zaraz po narodzinach wraz z rodzicami Pawłem i Majką przeniosła się do wsi Vladimirovac, pomiędzy Belgradem a Vršcem. Rodzicom zależało, by córka zdobyła wykształcenie i od najmłodszych lat wysyłali ja do szkół z internatem. W dzieciństwie Anujka wykazywała skłonności lunatyczne. W tamtym czasie twierdzono, że osoby, które chodzą przez sen posiadają nadprzyrodzone moce. Rumunka była osobą wykształconą- znała 5 języków, ale szczególnie interesowała się chemią. W młodości austriacki żołnierz porzucił ją, pozostawiając ogromną pustkę w jej sercu oraz syfilis. Od tego czasu stała się mizantropką. Po kilku latach, bardziej z rozsądku, niż z miłości, wyszła za mąż za sporo starszego do siebie właściciela ziemskiego. Urodziła 11 dzieci, ale tylko jedno dożyło dorosłości.

Trudno powiedzieć, kiedy Anujka zaczęła swoją zbrodniczą działalność. Z pewnością od lat młodzieńczych wykazywała żywe zainteresowanie eliksirami oraz czarną magią. Z Rumunką współpracowała między innymi Ljubina Milanov, która w Vladimirovcu, szczególnie wśród kobiet, reklamowała usługi Anujki. Ljubina przychodziła wieczorami w okolice studni, gdzie nasłuchiwała o czym kobiety rozmawiają. Ponieważ był to jedyny czas, gdy z dala od domu i obowiązków można było się spotkać i poplotkować,  kobiety często zwierzały się sobie wzajemnie ze swoich najintymniejszych problemów, rozterek itp. Ljubina opowiadała Anujce historie, które usłyszała nad studnią, ta zaś już była gotowa z receptą na ich rozwiązanie. Anujka zawsze pytała swojego klienta „jak duży/ciężki jest problem?”. Pytanie miało jasny cel- wiedźma (jak ją już wtedy nazywano) musiała wiedzieć jak duża butelka z „lekarstwem” będzie odpowiednia. Zgodnie z zaleceniami Anujki, po ośmiu dniach problem miał zniknąć. Prawdziwym hitem, produktem top of top babci była tzw. „bajana voda”, czyli roztwór z trutki na myszy. Prócz tego korzystała kobieta z arszeniku oraz naparów z liści i nasion bielunia dziędzierzawy, rośliny silnie trującej, powszechnie występującej w tamtym rejonie. Do Anujki ściągali możni ówczesnego świata- generałowi, ambasadorowie i ministrowie; popularność babci-czarownicy rosła. Wymogło to rozbudowanie przy starej chatce zaplecza logistycznego, miejsca gdzie przybywający z daleka goście mogliby przespać się i najeść. Każda przybywająca osoba miała obowiązek przywiezienia jednej czarnej i jednej białej kury. Budynek, w którym znajdowała się prowadzona przez Rumunkę kafana wciąż istnieje.

https://images.app.goo.gl/KoBGbLTypvLmgHZK6

Pomimo wzrostu śmiertelności w okolicy, lokalny wymiar sprawiedliwości nie przyglądał się działalności Anujki. Śmierć kilkudziesięciu osób, które łączyło jedno- kontakt z czarownicą tydzień przed zgonem nie budził o dziwo podejrzeń śledczych. Z czasem jednak do komendanta lokalnej żandarmerii wpłynęło anonimowe pismo, w którym poproszono o interwencję w tej sprawie. Lokalni żandarmi (prawdopodobnie ze strachu) nie podejmowali żadnych działań w tej  sprawie. List zapewne napisała jedna ze współpracownic Babci Anujki, która była rozgoryczona złym traktowaniem jej przez pracodawczynię. 15 maja 1928 doszło do aresztowania 90 letniej wówczas staruszki. Rozpoczęły się ekshumacje ostatnich ofiar, podczas których w ciałach denatów lekarze znajdowali arszenik. W tym czasie babcia Anujka dzielnie znosiła areszt. Dzięki pieniądzom, które zarobiła na sprzedaży trucizn mogła sobie pozwolić na komfortowe warunki odsiadki- częstą zmianę garderoby, a nawet na fryzjera. Należy tu podkreślić, że babcia Anujka przywiązywała dużą wagę do swojego wygląda. Gdy robiono jej zdjęcie w trakcie odbywania kary, zezłościła się na fotografa, gdyż utrwalił jej wizerunek bez zębów. Podczas rozprawy sądowej sprytnie lawirowała pomiędzy powszechnie uznaną obyczajowością a własną wygodą. Gdy miała odpowiadać na niewygodne pytania udawała głuchą, gdy miało to dać jej jakąś korzyść „flirtowała z sędzią”. Staruszka ostatecznie została skazana na 15 lat więzienia i ciężkich robót, co mogłoby wydawać się dożywociem w jej przypadku. W wieku 98 lat morderczyni wyszła z więzienia i znów mogła się cieszyć wolnością. Nie trwało to jednak długo, gdyż zmarła przeżywszy sto lat. Istnieje również legenda, że dożyła Drugiej Wojny Światowej i została oswobodzona przez Niemców, którzy zdobyli budynek więzienia w Požarevac, a zmarła w wieku 104 lat.

Trudno uwierzyć, że ta pogodna i uśmiechnięta staruszka ze zdjęcia jest seryjnym mordercą. Skala jej zbrodni jest przerażająca, ale odzwierciedla również ówczesne realia. Zabobony, wiara w gusła, niska moralność, niewydolny system sprawiedliwości umożliwiły swobodną działalność. Jest to zupełnie inny wizerunek mordercy do jakiego przywykliśmy. Anujka nie ma krwi na rękach, działała z daleka, nie znała ofiar. Nie kłopotała się nawet, by zrozumieć w czym tkwi problem, wierzyła, że śmierć jest jedyną możliwością jego rozwiązania.

https://images.app.goo.gl/KoBGbLTypvLmgHZK6

*Lokalne historie opowiadają, jak wracający z zabaw dwaj chłopcy zatrzymali się przy domu babci Anujki, która poczęstowała ich napojem, po wypiciu którego zmarli. Kobieta nie znała chłopców, prawdopodobnie nic o nich nie wiedziała, nie miała powodów, by odebrać im życie. Innym razem, słysząc historie o sukcesach Anujki, udało się do niej małżeństwo, które często się kłóciło. Lekarstwem na małżeńskie swadzie miał być eliksir. Po kilku dniach dom ucichł, można powiedzieć, że zapadła w nim grobowa cisza. Takich historii jest pełno. Zebrane one zostały miedzy innymi w książce „Baba Anujka vracara iz Vladimirovca”

About The Author

Małgorzata Bogusz

doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim i Sarajewoholiczka. Serce i żołądek zostawiła w Bośni. Czas wolny najczęściej spędza na Bałkanach, podróżując tradycyjnie lub przenosząc się tam zanurzając się w lekturach.

Add a comment

*Please complete all fields correctly

Zobacz także: