Nieważna płeć, ważne, że chłopiec. O selekcji (nie)naturalnej w Czarnogórze.

October 17, 2017 Velimir 1 comment

Jeśli lubimy przypinać łatki, z całą pewnością określilibyśmy Czarnogórę jako patriarchalną. Objawia się to przewagą mężczyzn z przestrzeni publicznej, politycznej i jak się okazuje – liczebnej. Ciężko w to uwierzyć, ale w Czarnogórze pragnienie posiadania męskich potomków jest tak duże, że dość powszechna jest tzw. aborcja selektywna. Oznacza to, że około 50 kobiet rocznie usuwa ciążę, by nie urodzić córki. Teraz nasuwa się pytanie, czy to nie jakaś przesada, w końcu czym jest 50 przypadków rocznie? Po co w ogóle o tym mówić? W Czarnogórze mieszka jednak tylko 620 tysięcy ludzi. To mniej niż w samym Wrocławiu, Łodzi czy Krakowie.

Wszyscy słyszeli o tym, że takie rzeczy dzieją się w Chinach czy Indiach, gdzie presja na posiadanie syna jest tak duża, że wizja urodzenia córki skłania ludzi do aborcji. Do tego dochodzi polityka jednego dziecka w Chinach, gdzie już dziś istnieją ogromne problemy demograficzne, ponieważ zwyczajnie brakuje kobiet. Przypada tam 120 mężczyzn na 100 kobiet. W Indiach, ze względu na brak kobiet, pojawił się także problem zwyczajnego porywania ich oraz sprzedawania na żony. Zakazano tam nawet lekarzom podawania płci dziecka w czasie ciąży, by uniemożliwić przyszłym rodzicom podejmowanie tak dramatycznych kroków. Na całym świecie „brakuje” około 118 milionów kobiet w wieku reprodukcyjnym. Ciężko sobie wyobrazić, by coś takiego mogło dziać się w Europie, ale problem jest poważny.

Ale co to w ogóle znaczy, że brakuje kobiet, i że istnieje dysproporcja płci? Statystycznie na świecie przypada średnio około 102 mężczyzn na 100 kobiet. Stosunek ten różni się nieco w różnych krajach – na przykład, w krajach bloku wschodniego, ze względu na wysoką śmiertelność mężczyzn spowodowaną nadużywaniem alkoholu, kobiet jest więcej (w Rosji przypada 87 mężczyzn na 100 kobiet). Uznaje się, że jeżeli w danym społeczeństwie mamy ponad 105 mężczyzn na 100 kobiet, mowa o dysproporcji i problemie demograficznym.
W Czarnogórze na 100 kobiet przypada 110 mężczyzn, co oznacza, że brakuje obecnie około 3000 kobiet, które nigdy się nie urodziły. Kobiet w wieku reprodukcyjnym, dodajmy. Kraj należy do czołówki państw o najwyższej dysproporcji płci. Na pierwszym miejscu są oczywiście Chiny, gdzie od dawna brakuje kobiet. Potem mamy Azerbejdżan, Wietnam, Armenię, Gruzję, Albanię i… Czarnogórę.

Podczas gdy w Polsce do sejmu trafia projekt ustawy całkowicie zakazującej aborcji, w Czarnogórze jest ona legalna w wielu przypadkach. Przede wszystkim do 10 tygodnia jest dostępna na tak zwane „życzenie”, czyli w przypadku zupełnie w Polsce nielegalnym. Następnie do 20 tygodnia jest możliwa z przyczyn zdrowotnych, zagrożenia życia i zdrowia kobiety i dziecka oraz z przyczyn ekonomicznych i społecznych (które dają szerokie pole do popisu i duże możliwości dla tych, którzy nie chcą mieć córki). Po tym czasie nadal można przerwać ciążę ze wskazań medycznych. Całkiem sporo możliwości. Stosunek Czarnogórców do aborcji jest zdecydowanie bardziej liberalny niż w Polsce. Mimo, że większość z nich należy do cerkwi prawosławnej, która ostro potępia aborcję, rocznie wykonuje się tam około 1400 legalnych zabiegów. Plus te nielegalne, objęte pewnym tabu. Podobna ilość, jak w 38 milionowej Polsce, gdzie co roku przybywa ponad 200 tysięcy dzieci (w Czarnogórze 7,5 tysiąca). Można powiedzieć, że aborcja jest tam dość powszechna.

Oczywiście przerywanie ciąży spowodowane zachcianką co do płci dziecka jest nielegalne. Płeć można poznać na badaniu USG zwykle między 13 a 15 tygodniem ciąży, zaś aborcję na życzenie przeprowadzać do 10 tygodnia. Tu pojawiają się schody. Bo albo trzeba jakimś nielegalnym sposobem poznać płeć wcześniej, by móc legalnie przerwać ciążę, albo trzeba znaleźć lekarza, który dokona tego zabiegu już po rozpoznaniu płci na badaniu USG kiedy to na legalny zabieg jest za późno. Tak czy siak, działa się wbrew prawu. By poznać płeć dziecka wcześniej niż na standardowym badaniu USG można wykonać biopsję kosmówkową, która jednak jest badaniem inwazyjnym (czyli niesie ze sobą ryzyko dla dziecka) dlatego by móc ją wykonać trzeba mieć poważne podstawy medyczne. Takie badanie w Czarnogórze można zrobić tylko w Klinicznym Centrum Czarnogóry, dlatego Czarnogórki masowo wyruszają do Serbii, by w jednej z prywatnym klinik w Belgradzie wykonać to badanie bez żadnego skierowania. Takie badanie kosztuje około 350 euro, a belgradzcy ginekolodzy twierdzą, że ich najczęstszymi pacjentkami z zagranicy są właśnie Czarnogórki, które zwykle twierdzą, że mają w rodzinie historię chorób genetycznych, zaś po poznaniu płci dziecka decydują się na usunięcie ciąży „z przyczyn ekonomicznych lub społecznych”. Te, które dowiadują się, że będą miały syna wracają spokojne do domu. Prowokacje dziennikarskie pokazują, że kobiety nie muszą nawet specjalnie kłamać – pytając o przeprowadzenie badania w celu poznania płci zwykle słyszą „Proszę przyjechać”. Płeć można poznać także dzięki testom NIFTY, czyli bezpiecznym i bezinwazyjnym testom z krwi, jednak ich wynik jest wiarygodny dopiero po 12 tygodniu ciąży, kiedy nie można dokonać aborcji bez podania przyczyny. Takie badanie kosztuje 650 euro i można je wykonać nawet w domu, przesyłając próbkę krwi do odpowiedniego laboratorium. Mimo, że wykonywanie takich badań w celu poznania płci jest nielegalne, a prawodawstwo przewiduje kary finansowe dla lekarzy, którzy to robią (oraz wykonują nielegalne aborcje rzecz jasna), nie było ani jednego przypadku w którym udowodniono by lekarzowi dokonanie aborcji selektywnej.

Dlaczego Czarnogórcy wolą synów niż córki? Ponieważ w tym patriarchalnym społeczeństwie często wciąż pokutuje przeświadczenie, że córka to nie dziecko, nie przedłuża rodu, nie przekazuje dalej nazwiska. Kobiety, które urodziły 2 lub 3 córki odczuwają często presję, by w końcu dać mężowi (i ojczyźnie) syna. Spotykają się z pretensjami, nawet groźbami i przemocą. Same położne przyznają, że ojcowie różnie reagują, i o ile jeszcze córka jest pierwszym dzieckiem, niechęć jest rzadziej spotykana, to ojcowie drugich czy trzecich (z rzędu) córek okazują niezadowolenie częściej. Dotyczy to głównie północnej części kraju, gdzie starsi mężczyźni pytani o to, ile mają dzieci, podają często liczbę samych synów a wciąż popularne jest powiedzenie „Neka je živo i zdravo i da je muško” (czyli: „Oby było żywe i zdrowe… i chłopiec”).

Autor: Kamila Sadowska-Lasyk

 

Author: Velimir

Miejsce urodzenia: Jugosławia. Sarajlija z ojca Yugola i matki Polki. Absolwent filologii słowiańskiej na Uniwersytecie Łódzkim; stypendysta programów wymiany studenckiej Campus Europae, “ministerialne” (Nowy Sad, Serbia), Erasmus (Lublana, Słowenia). Zawodowo: Specjalista ds. analizy danych dla rynku Bałkańskiego. 24/h – yugolski.pl

Please follow and like us:

1 Comment on “Nieważna płeć, ważne, że chłopiec. O selekcji (nie)naturalnej w Czarnogórze.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *