Bośnia i Hercegowina Yugopis

BiH na 5, czyli bośniacko-hercegowińskie perełki

By on January 14, 2019

Standardowe wycieczki po Bośni i Hercegowinie plan zwiedzania tego cudownego kraju mają dosyć banalny: sarajewska starówka i obowiązkowo ćevapi w jednej z knajpek, meczet Ferhadija i cerkiew prawosławna w Banja Luce, wodospad w Jajce, Stary Most w Mostarze i leżące nieopodal Medziugorje oraz Blagaj. To oczywiście tylko kilka wartych odwiedzenia miejsc. W niektórych z nich, wpatrzeni w stronice przewodnika, pomijamy prawdziwe perełki, o których możemy się dowiedzieć od tubylców lub zbaczając z trasy proponowanej przez wydawnictwa podróżnicze. Poniżej pięć propozycji z mojej subiektywnej listy:

 

Nacionalna Kuća – Lipac, k. Doboju

Ulubiona knajpka mieszkańców Doboju i okolic. Uroczo położona restauracja z lokalną kuchnią jest miejscem magicznym. Można tutaj zjeść regionalne specjały siedząc na zewnątrz, wśród drzew iglastych czy przy sadzie właścicieli bądź w budynku, którego wnętrze jest bogate w folkowe detale. W ciepłe miesiące pod nogami plączą się koty, psy i śliczne, czarne kury. Jedzenie – przepyszne! Na początek polecam Ozrenską Platę – talerz z różnymi, lokalnymi specjałami: kilkoma rodzajami mięs, serów i surówek. Do tego zawsze serwowany jest świeży chleb. Do picia – domaći sok, czyli sok własnego wyrobu z płodów prosto z sadu i ogródka albo rakija – też domaća. W Nacionalnej Kući nie ma menu – przemiły właściciel bądź jego pracownik opowiedzą nam o tym, co w tej chwili można dostać. Haczyk: nie pytajcie, co polecają. Odpowiedzą, że wszystko. 😉 I nie skłamią!

 

Café de Alma – ul. Rade Bitange, Mostar

Do Café de Alma nie trafia się od razu – bez researchu w “internetach” albo bez polecenia lokalesa raczej byłoby to dziełem przypadku aniżeli celową wyprawą na kawę po bośniacku do tego właśnie lokalu. Kiedy byłam w Mostarze po raz pierwszy, miałam to szczęście, że nasz gospodarz zaprowadził nas do tego uroczego miejsca. I totalnie się zakochałam! Wspaniała prezentacja rytuału parzenia kawy przez charyzmatycznego (i przystojnego!) właściciela, niesamowity smak, dbałość o detale, przytulne wnętrze i klimatyczna, bośniacka muzyka. Sami wypalają swoją kawę. Jak komuś przypadnie do gustu, można ją kupić – i mieloną, i w ziarnach. Pójdźcie, spróbujcie, kupcie!

 

Čajdžinica Džirlo – ul. Kovači 6, Sarajewo

O herbaciarni Džirlo dowiedziałam się z fejsbukowej strony jednego z sarajewskich hosteli, gdzie podlinkowali wpis piejącej zachwyty nad tym miejscem Amerykanki. Ta urokliwa miejscówka mieści się na stromej uliczce, którą idziemy z Baščaršiji na jeden z tamtejszych punktów widokowych. Przyciągnęła mój wzrok już wtedy, kiedy byłam pierwszy raz w Saraju, ale jakoś nie złożyło się, żebym tam poszła. Ani za kolejnymi razami. Aż w maju 2017 roku pojechałam tam specjalnie z moimi przyjaciółkami. I co? Piękne, klimatyczne miejsce, ogromny wybór herbat, książki i albumy o BiH, miła pani, która nas obsługiwała i… dziwny właściciel. Pan Houssein, czyli Džirlo, wygląda jak połączenie Dino Merlina i Jerzego Kryszaka, puszy się jak paw i strasznie gwiazdorzy. W herbaciarni są nawet magnesy z jego wizerunkiem za 5 marek (!!!). Pytał też czy chcemy z nim zdjęcie. Nie chciałyśmy. Podsumowując: miejsce wspaniałe, miła obsługa i właściciel megaloman. Ale warto pójść, bo są świetne herbaty i pyszny salep. 🙂

 

Eko Zona Zelenkovac – Podrašnica

Jest takie zaczarowane miejsce ukryte w lesie, gdzie powietrze jest tak czyste, że aż bolą płuca, gdzie końcem lipca rozbrzmiewa jazz i gdzie przed tym całym zwariowanym światem ukrywają się artyści i tworzą – malują, rysują, rzeźbią, piszą… Boro, czyli Borislav Janković, założył eko-wieś Zelenkovac w 1997 roku jako NGO, spełniając swoje marzenie o otwarciu małej galerii sztuki i pracowni artystycznej w środku lasu. Dziś to niewielki obszar ekologiczny z bungalowami, pysznym, regionalnym jedzeniem i barem, gdzie można napić się domowej rakii. Za nocleg zapłacimy od 5 euro. Jest pole namiotowe, pokoje wieloosobowe i domki. Nasz bungalow miał wdzięczną nazwę Moulin Rouge i był przeuroczy. Był piec typu koza, łazienka z prysznicem i ciepłą (!!!) wodą oraz mocnym WiFi. A pod koniec lipca w Zelenkovcu jest festiwal jazzowy i jest pięknie!

Gdzie leży Zelenkovac? 70 km na południowy-zachód od Banja Luki, 15 km od Mrkonjić Gradu, u stóp wzgórz Lisina. Jest znak na leśną drogę z nazwą ośrodka, traficie. 🙂

 

Eko-Selo Boračko Jezero – okolice miasta Konjic

Zeszłoroczne odkrycie. Do Jeziora Boračko można dojechać na 2 sposoby: jadąc od Mostaru lub Sarajewa przez tzw. normalną drogę lub przez góry i drogę szutrową. Oczywiście jechaliśmy przez drogę szutrową, bo nasza nawigacja chyba jest offroadowa. Trwało to wieki, było wąsko i niesamowicie stresująco, ale widoki, jakie tam były, rekompensowały wszelkie niedogodności.

Eko-selo Boračko jezero, czyli eko-wieś nad jeziorem Boračko, to miejsce, gdzie można odpocząć od miejskiej wrzawy, napawać się przyrodą i spróbować domowej kuchni lokalnej. Są i bungalowy, i pole namiotowe, i miejsca dla przyczep kempingowych i kamperów. W jednym budynku są toalety i na zewnątrz niego prysznice – niestety po męskiej stronie, mimo że były 2 natryski, to nie było żadnej zasłonki, a po stronie damskiej wieczorem woda była już chłodna. Ale nic to! Jest i bar, skąd wieczorem słychać było salsę, a chłopaki znali Żubrówkę i byli super! Na terenie kompleksu jest małe i duże boisko do piłki nożnej, siatkówka na trawie i na piasku, tenis stołowy, lotki, kajaki… Dużo tego jest! Ale tak naprawdę tam wystarczy być – otoczenie jest tak piękne i błogie, że nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Aha, podobno od piętnastu lat organizują międzynarodowy Puchar Triathlonu “KULAN BAN” Boračko jezero. Co jest super i bardzo mi się podoba, to to, że są też organizatorami “Dni jeziora Boračko”, podczas których odbywają się różne warsztaty ekologiczne, sprzątanie i urządzanie terenu jeziora, a wszystkiemu przyświeca wzmocnienie świadomości ekologicznej. Jest zatem nadzieja na ekologię w Bośni.

Znad jeziora Boračko do centrum miasta Konjic jest ok. 18 km, do Sarajewa i Mostaru ok. 70.

 

To gdzie jedziecie najpierw?

Author: Gabriela Fedyk

Kocham Bałkany, języki słowiańskie, kino europejskie, książki i minimalizm oraz kuchnię roślinną. W minimalizmie przeszkadza mi miłość do książek, w kuchni roślinnej – wyjazdy na Bałkany. 😉

Namiętnie czytam reportaże (najchętniej o Bałkanach, a jakże!) i poradniki (samodoskonalenia nigdy dość!) i staram się już nie kupować książek kulinarnych. Jak tylko mogę, to jadę na Bałkany. A jak nie mogę, to jadę tam, gdzie mogę. 😉

Please follow and like us:
TAG
RELATED POSTS

LEAVE A COMMENT