Nie do końca podstawy, czyli: co można wiedzieć o Słoweńcach? Część 1.

January 12, 2018 Justyna Bardzińska No comments exist

Zamierzasz odwiedzić Słowenię i potrzebujesz listy spraw godnych uwagi? Szukasz sposobu na lepszy kontakt ze słoweńskimi znajomymi, bo „coś nie styka”, a przecież się starasz? Mieszkając już chwilkę w Słowenii patrzę z dystansu na cechy i przyzwyczajenia odróżniające Polaków od Słoweńców i czuję się niemal kompetentna aby tworzyć takie oto zestawienia. Będąc jednak nadgorliwą i porywistą, oczywiście imam się tematu i mimo, że czuję się jedynie „niemal kompetentna”, uznaję to za wystarczający level do przygotowania poniższego tekstu.

Zadajmy więc podstawowe pytanie: co w Słoweńcach może nas zaskoczyć?

Niby słowiańscy bracia, niby porozumienie bez słów, a czasem nietrudno o niezręczną sytuację i obustronne niezrozumienie. Przekonałam się o tym parokrotnie i moje obserwacje są następujące:

  1. Jak Słoweniec proponuje ci w swoim domu kapcie – TO JE WEŹ.

Serio. Weź je i nie dyskutuj. I nie ma, że „lubię bezpośrednio czuć stopami podłoże”, „nie, bo lepiej mi bez (a w myślach: ale one brzydkie, nie założę)”, „kupiłem nowe skarpetki, chciałbym przyszpanować, jeśli można”. Po prostu weź. Słoweńcy mają we krwi przekonanie, że po domu chodzi się w kapciach i nie przetłumaczysz im, że ktoś może tego nie lubić/nie praktykować. Pamiętam, jak na początku studiów trafiłam w podręczniku od słoweńskiego na artykuł o Słoweńcach i ich zamiłowaniu do noszenia pantofli. Przeczytałam, pośmieszkowałam i powiedziałam: „nie, nie sądzę, że tak jest”. Otóż jest. Jakichkolwiek upodobań byś nie miał, jeśli Słoweniec, który Cię gości, proponuje Ci kapcie – weź je, uchronisz się tym samym przed koniecznością reakcji na jego stan szoku utrzymujący się przez całą wizytę.

  1. Prawdziwy Słoweniec przynajmniej raz w życiu wejdzie na Triglav. Albo przynajmniej tak twierdzi.

W skrócie: Triglav to najwyższy szczyt w Słowenii, tak waży element kulturowy, że zawarty został nawet we fladze. Symbol Słowenii, duma Słoweńców, słoweńska Mekka. Utrzymuje się przekonane, że każdy prawdziwy Słoweniec przynajmniej raz w życiu powinien wejść na Triglav. Na początku byłam przekonana, że przy zadawaniu pytania o zdobywanie szczytów, moi słoweńscy znajomi zasypią mnie opowieściami o triglavskich podbojach. Jak jest w rzeczywistości? Przeliczając Słoweńców, których poznałam (a liczba jest niemała), niski procent tam wszedł. Stereotypowe żarciki o Słoweńcach mówią, że każdy Słoweniec rano zakłada rajtuzki i idzie się wspinać. Słoweńcy uwielbiają aktywny wypoczynek, potrafią się nim cieszyć i z niego korzystać, ale nie przesadzajmy ze zdobyciem Triglavu jako obligatoryjnym punktem słoweńskiego obywatelstwa. Sporo z nich tam było, ale nie jest to priorytetowy cel życiowy i żaden głos z serca nie szepcze im o takiej konieczności. Jednakże – jeśli Słoweniec na Triglav już wejdzie, nie zawaha się przed pochwaleniem. Podróżnicy odwiedzający Słowenię i używający cieszącej się wielkim powodzeniem aplikacji randkowej na literkę „T” mogą z ciekawością zauważyć, że sporo mężczyzn, na jedno ze zdjęć mających zachęcić potencjalną partnerkę, wybiera to zrobione na szczycie Triglavu. I jest się czym chwalić. Góra nie jest trasą nie do pokonania, jednak wielu ją bagatelizuje i kończy źle jeśli nie najgorzej. To droga wymagająca i konieczne do jej przebycia jest przebycia odpowiednie przygotowanie, doświadczenie i sprzęt. Tak słyszałam i to powtarzam. Sama nie byłam, ponieważ wrodzone lenistwo i niezdarność plasuje mnie dosyć wysoko na liście potencjalnych ciał znalezionych przypadkiem na trasie.

  1. Pochodzenie ze wsi nie jest wstydem w Słowenii.

Na początku prewencyjnie zastrzegę, że nie mam negatywnego nastawienia do wsi. Skąd założenie, że pochodzenie ze wsi mogłoby być wstydem? Stawmy czoło faktom. W Polsce przymiotnik „wiejski” nabrał wydźwięku bardzo pejoratywnego a wieś często kojarzy się z zacofaniem i wstydem. Czemu tak jest i na ile to podejście jest płytkie? Nie chcę tego roztrząsać w artykule, ponieważ nie mam ani odpowiedniej wiedzy, ani dostępu do badań objaśniających zjawisko. Tak jest i można dyskutować o słuszności albo niesłuszności takiego spojrzenia na wieś, ale nie o tym, że słyszy się głosy wypowiadające się o polskich wsiach negatywnie. Taki pogląd ciągle jeszcze jest, obszerniej lub mniej, rozpowszechniony w Polsce. Jak wygląda sprawa w Słowenii? Otóż, Słoweńcy zdają się mieć ze wsią zupełnie inne konotacje. Jak wyżej wspomniałam, lubują się w aktywnym wypoczynku i naturze. Co jak co, ale natury to mają pod dostatkiem. Lasy zajmują więcej niż połowę terytorium kraju, a sama Słowenia ma wszystko, czego miłośnik natury mógłby zapragnąć: piękne jeziora, morze, góry, rustykalne krajobrazy, jaskinie krasowe i czyściutkie rzeki. Wieś kojarzy się z wypoczynkiem a prowadzenie gospodarstwa rolnego dla wielu Słoweńców stanowi hobby. Tak, jest sielankowo i zielono. Studenci, uczący się w miastach, na weekendy wracają do domów, czasem odpocząć, czasem pomóc w gospodarstwie. Powiedzą to bez wstydu, do którego Polacy są w takich tematach raczej przyzwyczajeni.

Na dzisiaj to wszystko, jednakże tematu nie zamykam. Jest długi i (relatywnie) ciekawy, a myślę, że mógłby być także pomocny dla ciekawskich starających się zgłębić słoweńską mentalność. Słoweńcy zaskakują, zazwyczaj pozytywnie. Mnie do siebie przekonali i mam szczerą nadzieję, że niebawem dołączy do mnie szersze grono „słoweniofilów”.

Author: Justyna Bardzińska

Please follow and like us:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *