Dlaczego warto odwiedzić Cetynię, czyli trochę o historii, Niegoszu i mauzoleum na szczycie góry

December 13, 2017 Kamila Sadowska-Lasyk 3 comments

Dlaczego warto odwiedzić Cetynię?

Prawdopodobnie większość Polaków wybierających się na wczasy do Czarnogóry nie kojarzy Cetyni w ogóle. Jeśli jednak ktoś się wybiera do tego małego, bałkańskiego kraju nie tylko po to, by siedzieć na plaży i pospacerować po starówce w Budwie czy Kotorze, ale ma ochotę zobaczyć coś więcej niż tłoczne wybrzeże pełne Rosjan, powinien pojechać do Cetyni oraz do mauzoleum Niegosza w górach Lovćen. Powodów jest co najmniej kilka.

Po pierwsze – lokalizacja

Cetynia jest bardzo blisko wybrzeża Czarnogóry, na którym wygrzewa się większość turystów. Rzut beretem i mamy fajną wycieczkę. Do Cetyni i parku narodowego Lovćen w którym jest mauzoleum, możemy dotrzeć z wybrzeża dwiema drogami. Pierwsza, którą pokaże wam każda rozsądna nawigacja, to droga krajowa, całkiem komfortowa, szybsza i „na około”. Druga to droga widokowa z Kotoru, tak zwane słynne kotorskie (lub lovćenskie) serpentyny z których pięknie widać Bokę. Prowadzi przez wieś Njeguši gdzie urodził się Niegosz. Jeśli życie ci miłe, pojedź pierwszą drogą i omiń następny akapit.

Po drugie – trasa i widoki

Jeśli jednak życie ci nie miłe i Boga się nie boisz, ale za to lubisz podziwiać piękne widoki, wybierz serpentyny. Trasa ta jest zdecydowanie dłuższa i bardziej emocjonująca. Droga jest miejscami bardzo wąska i bardzo kręta, a czasami wyjątkowo mało asfaltowa. Powiedziałabym, że szeroka na 1,5 auta lub jeden autobus, a czasami minąć się muszą na niej dwa autobusy. Nie życzę nikomu by musiał na to patrzeć (albo nie daj Boże siedzieć w jednym z autobusów). Niektórym szaleńcom ten dyskomfort i skok adrenaliny wynagradzają jednak widoki. Widoki są przepiękne. Jak ktoś jest odważny może się zatrzymać i zrobić kilka zdjęć, gwarantuję, że będą piękne, wszyscy będą wam zazdrościć, zostaniecie gwiazdami na instagramie.

Po trzecie – inna Czarnogóra

Umówmy się – to co widzimy na wakacjach w Budwie, to nie do końca jest prawdziwa Czarnogóra. Dotyczy to właściwie większości turystycznych państw. Na wybrzeżu wszystko jest zorganizowane dla turystów, zabytki są zadbane (zazwyczaj), muzyka gra głośno a zwykłe ćevapy kosztują 8 euro.

Życie w pozostałych częściach kraju wygląda trochę inaczej. Jadąc do Cetyni zobaczycie miasteczko, które nie zamiera tuż po zakończeniu sezonu, zobaczycie je takim, jakim jest zawsze. Bez blichtru i splendoru, bez morza hoteli. Wystarczy przejechać kilkadziesiąt kilometrów. Restauracje są mniej fancy, ale ceny są normalne, i co najważniejsze – to są restauracje całoroczne, nie żyjące z turystów. Jedzą tu miejscowi, nie dadzą sobie wcisnąć kitu. Jadłam obiad w “Kole” (Bulevar Crnogorskih Junaka) i choć wystrój był przytłaczający to obsługa przemiła, jedzenie pyszne a porcje – ogromne.

Karađorđeva šnicla
Największa karađorđeva šnicla jaką kiedykolwiek widziałam

Po czwarte – kolebka państwa

Dla tych, którzy interesują się historią i zadają sobie pytania na temat kraju, w którym się znajdują. Na kartach historii Cetynia pojawia się za czasów panowania dynastii Crnojeviciów, która od końca XIV do końca XV wieku władała Zetą, państwem leżącym głównie na teranach wokół jeziora Szkoderskiego. Crnojeviciom przyszło rządzić w trudnym okresie walk z Turkami, którzy w tym czasie opanowali już dużą część półwyspu. Stolica Zety mieściła się w Žabljaku koło Jeziora Szkoderskiego (nie mylić z miasteczkiem o tej samej nazwie na północy kraju), jednak Ivan Crnojević uciekając przed zbliżającymi się Turkami przeniósł siedzibę władcy do Cetyni u podnóża gór Lovćen, gdzie w 1482 roku wybudował dwór, a następnie monaster będący siedzibą metropolii Zety. Kilka lat później w Cetynii otwarto pierwszą państwową drukarnię na świecie i jednocześnie pierwszą drukarnię cyrylicką. To było naprawdę coś, biorąc pod uwagę, że od wynalezienia druku przez Gutenberga minęło dopiero 30 lat.

Niestety w 1499 prawie cała Zeta została zdobyta przez Turków jako tak zwany czarnogórski sandżak, choć górskie plemiona zachowały pewną niezależność (Czarnogórcy uważają, że przez to ich kraj tak naprawdę nigdy nie został podbity przez Imperium Osmańskie). Można uznać, że Turkom nie chciało się biegać za rozsianymi po górach pasterzami, więc zostawili ich w spokoju. Tak czy inaczej, Cetynia na prawie dwieście lat popadła w stagnację, ale w tym czasie wśród rozproszonych i słabo zorganizowanych plemion powoli budowała się autonomia i formowały się władze. Wykorzystując wojny Turków z Wenecją Czarnogórcy w 1699 roku wyzwolili się z władzy osmańskiej. To właśnie wtedy na scenę wkroczyła dynastia Petrowiciów – Niegoszów (Petrović – Njegoš). Władyka Danilo, metropolita Cetyni, pełnił władzę zarówno świecką, jak i duchową. Odbudował on zniszczony w czasie wojen z Turkami monaster. Dynastii Petrowiciów – Niegoszów udało się wiele: nawiązali stosunki dyplomatyczne z carem rosyjskim, modernizowali, reformowali i jednoczyli społeczństwo, godzili skłócone ze sobą plemiona i klany, walczyli z tradycją krwawej zemsty, ustanowili pierwszy stały sąd, w którym spory rozstrzygała rada starszyzny złożona z przywódców plemiennych, rozpoczęli powszechne spisy ludności i majątków, budowali drogi. W 1789 roku wydany został pierwszy kodeks czyli „Zakonik Petra I”, następnie powstała pierwsza szkoła. Petrowiciowie w tym czasie stale odpierali ataki Turków a także Napoleona, który wkroczył do Boki Kotorskiej na początku XIX wieku.

Najwięcej w Cetyni, a także w całej Czarnogórze (wtedy już używano tej nazwy) zrobił Petar II Petrović – Njegoš, zwany w skrócie Niegoszem. Z luźno rozsianych na czarnogórskich rubieżach wsi stworzył coś, co później stało się państwem: ustanowił senat, który był głownym świeckim organem władzy państwowej, rozwinął system szkolnictwa, założył państwową drukarnię. W 1838 roku wybudował nową siedzibę władcy (wcześniej mieściła się ona w monasterze) – Bilardówkę. Jednocześnie był także pisarzem a jego największe dzieło to „Górski wieniec”. Był ostatnim władyką, ponieważ jego następca, Danilo II został już księciem Czarnogóry. Reformy były kontynuowane – wprowadzono prawo do prywatności i własności prywatnej. Ostatnim władcą dynastii był Nikola I, który w 1878 roku dzięki decyzjom kongresu berlińskiego został przywódcą niepodległego kraju. Dzięki niemu w Cetynii powstał szpital. Został koronowany w 1910 roku, niestety królem był niedługo – w czasie I wojny światowej wraz z dworem schronił się we Francji za co przez niektórych został oskarżony o zdradę. Po wojnie Czarnogóra była już częścią Jugosławii (wtedy jeszcze Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców). Po II wojnie światowej stolicą Czarnogóry (jako części Jugosławii) została Podgorica. I to był koniec świetności Cetynii.

Właśnie dlatego to miejsce jest tak istotne na mapie kraju – można powiedzieć, że to właśnie tutaj narodziła się państwowość i tożsamość narodowa. Właśnie dlatego jest to najbardziej czarnogórskie z czarnogórskich miast – aż 90% mieszkańców to Czarnogórcy, podczas gdy ogólnie w skali kraju jedynie około połowa obywateli utożsamia się z narodowością czarnogórską.

Cetynia dziś

Cała gmina ma 18,5 tys. mieszkańców, zaś samo miasteczko – niecałej 14 tys. Stolicą nie jest od 1945 roku, kiedy tę rolę przejęła Podgorica. Do dziś jednak Cetynia nosi honorowy tytuł prijestonicy. Wjeżdżając do miasta od razu widzimy, że jest ono małe i okres swojej świetności ma już dawno za sobą. Ktoś złośliwy powiedziałby nawet, że wygląda jak dziura i ruina. Niestety, sporo w tym racji. Dla władz Czarnogóry, delikatnie mówiąc, renowacja zabytków nie jest na liście priorytetów. Choć Cetynia ma ogromny potencjał, i przez wielu nazywana jest miastem-muzeum, trzeba przyznać, że jest zaniedbana i pod względem turystycznym jest tu wiele do zrobienia. Zresztą, pod wieloma innymi względami również. No cóż, to nie jest metropolia. Jednak w porównaniu do nowoczesnej Podgoricy ma miłośnikom histroii i zabytków do zaoferowania o wiele więcej.

Zwiedzanie miasta

Najważniejsze zabytki to oczywiście monaster, cerkiew na Ćipurze, Bilardówka a także położone na szczycie góry Jezerski Vrh mauzoleum Niegosza, dwadzieścia kilometrów dalej. Poza tym, znajduje się tu wiele innych ważnych budynków, niestety rzadko w dobrym stanie.

Zacznijmy od monasteru. Leży on u podnóża wzgórza Orlov Krš (na którym to mieści się inne mauzoleum – Danila I, pierwszego władyki z dynastii). Jak już wspomniałam wyżej, monaster wzniósł Ivan Crnojević, który w XV wieku przeniósł do Cetyni stolicę Zety. Niestety – to nie jest ten sam monaster. W XVII wieku został on zburzony przez atakujących Turków i dopiero Danilo I w połowie XVIII odbudował monaster w pobliżu jego pierwotnej lokalizacji. Ruiny pierwszego klasztoru możemy zobaczyć zaraz obok, ponieważ to na nich król Nikola I wybudował istniejącą dziś cerkiewkę (Crkva na Ćipuri), w której znajdują się szczątki założyciela miasta, Ivana Crnojevicia a także samego króla i jego żony Mileny.

Monaster Bogurodzicy w Cetyni
Monaster Bogurodzicy w Cetyni

Monaster w Cetyni nosi imię Narodzenia Bogurodzicy. Znajdują się w nim szczątki świętego Piotra Cetyńskiego (czyli władyki Piotra I Petrovicia – Niegosza), relikwie świętego Jana oraz fragment Krzyża Świętego, a z rzeczy mniej świętych – korona, którą na głowie miał Nikola I (a pochodzi ona jeszcze z czasów serbskiej dynastii Nemaniciów) oraz insygnia Crnojewiciów. Na bogato! Monaster był siedzibą władców czarnogórskich do czasu wybudowania przez Niegosza Bilardówki. Standardowo, przy cerkwi mieści się sklepik z dewocjonaliami, gdzie możemy kupić także wino czy rakiję.

Kolejne istotne miejsce to Bilardówka (Biljarda), czyli rezydencja wybudowana w 1838 roku przez Niegosza jako nowa siedziba władzy. Wcześniej funkcję tę pełnił monaster. Po przeprowadzce do nowej, liczącej 25 pomieszczeń, rezydencji Niegosz na własny użytek zajął tylko 3 z nich, reszta służyła do innych celów, między innymi obrad senatu. W 1840 roku do rezydencji sprowadzono z Austrowęgier stół do bilarda, ulubionej gry władcy, i tak oto powstała nazwa posiadłości. Po śmierci Piotra II Niegosza zasiadał tutaj książę Danilo II oraz później Nikola I, który wybudował sobie nową rezydencję, a w Bilardówce mieściły się wtedy kolejne instytucje – gimnazjum, instytut dla dziewcząt oraz ministerstwo obrony.

Bilardówka
Bilardówka

Dziś znajduje się tutaj Muzeum Niegosza (wstęp 3€). Do zwiedzenia jest 13 pomieszczeń, w których możemy zobaczyć wiele przedmiotów osobistych władcy a także broń, stół do bilarda, szaty liturgiczne, wiele ważnych dla historii Czarnogóry dokumentów i książek oraz wiele innych. Nie jest to nowoczesne, multimedialne muzeum, ale jest w nim naprawdę sporo ciekawych eksponatów i warto wydać te 3€. Na podwórzu rezydencji znajduje się mapa Czarnogóry – płaskorzeźba w skali 1:10.000. Została wykonana w 1916 roku w czasie okupacji przez austriackie wojsko w celach strategicznych. Dziś pełni jedynie funkcję estetyczną. W drugim podwórzu znajduje się lapidarium z kilkunastoma stećkami (średniowiecznymi nagrobkami sekty Bogomiłów).

Mapa w skali 1:10.000
Mapa w skali 1:10.000

Oczywiście to nie wszystkie zabytki w Cetyni – warto zobaczyć także wybudowany w latach 60 XIX wieku pałac króla Nikoli, w którym dziś mieści się muzeum państwowe (5€), rezydencję prezydenta Czarnogóry czyli tzw. Niebieski Pałac, Zetski dom, czyli budynek teatru z 1892 roku a także Vladin dom – kiedyś siedziba parlamentu, dziś muzeum historyczne i archeologiczne. Spacerując ulicą Niegosza dostrzeżemy też wiele innych interesujących budynków, na przykład starą ambasadę francuską. Niestety wiele z nich jest bardzo zniszczonych. Widok zmarnowanego potencjału i niszczejących zabytków jest dość smutny.

Na koniec Mauzoleum

Widok z tarasu widokowego
Widok z tarasu widokowego

Mauzoleum Niegosza znajduje się 21 kilometrów od miasta, w górach Lovćen (jednocześnie park narodowy), na szczycie Jezerski vrh (1649 m npm). Tutaj, jeszcze za swojego życia, Niegosz wybudował kapliczkę i zażyczył sobie być tu pochowanym. W 1951 roku, czyli w setną rocznicę śmierci władyki władze Czarnogóry postanowiły uczcić jego pamięć budową mauzoleum, czemu sprzeciwiała się cerkiew i wielu Czarnogórców uważając, że jest to działanie wbrew woli Niegosza, który przecież życzył sobie by jego ciało spoczęło w małej kapliczce. W latach siedemdziesiątych zbudowano mauzoleum według projektu słynnego chorwackiego architekta, Ivana Meštrovicia.

Pomnik Niegosza
Pomnik Niegosza
Grób Niegosza
Grób Niegosza

Droga z Cetyni do mauzoleum nie jest straszna, choć górska. Dojeżdżamy do niewielkiego parkingu, choć zimą ciężko do niego dojechać i auta parkowane są jeden ostry zakręt wcześniej. Zimą jednak tłumów nie ma, więc nikomu to nie przeszkadza. Wstęp kosztuje 3€. Jeszcze tylko 461 schodów i jesteśmy na miejscu. Już sama droga do mazoleum robi wrażenie, ale dochodząc na szczyt wiemy już, że było warto. Wejścia do kamiennego budynku strzegą dwie kariatydy – monumentalne posągi dwóch czarnogórskich kobiet w strojach ludowych, wykonane z czarnego marmuru. Każda z nich ma około 4,5 metra i waży 8 ton. Wewnątrz znajduje się pomnik siedzącego Niegosza – waży 28 ton i mierzy niecałe 4 metry. Pomieszczenie wykonane jest z ciemnozielonego marmuru a jego sklepienie wykończone jest pozłacaną mozaiką na potrzeby której wykorzystano 18 kilogramów złota. Stamtąd możemy przyjść do krypty w której znajduje się prosty marmurowy grób Niegosza. Na zakończenie wisienka na torcie – taras widokowy, z którego widać naprawdę ogromną część kraju. Zobaczymy i jezioro Szkoderskie, i Bokę Kotorską i fragment otwartego morza a także góry, góry i jeszcze raz góry. Poza Cetynią prawie żadnej cywilizacji. Poezja.

Author: Kamila Sadowska-Lasyk

Matka Polka w Czarnogórze. Absolwentka filologii serbskiej na Uniwersytecie Śląskim, stypendystka programu wymiany studenckiej w Nowym Sadzie. Posiada licencję przewodnika, chociaż jej nie używa. W wolnych chwilach chodzi na siłownię, czyta książki i usiłuje poszerzać horyzonty.

Please follow and like us:

3 Comments on “Dlaczego warto odwiedzić Cetynię, czyli trochę o historii, Niegoszu i mauzoleum na szczycie góry

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *